O autorze
Od kilkunastu lat zajmuję się zagadnieniami związanymi z funkcjonowaniem państw i społeczeństw, a także zachodzącymi między nimi relacjami. Napisałem na te tematy dwie książki (jedną z kolegą) i kilkadziesiąt artykułów.

Ten blog powstał po to, aby móc podzielić się informacjami i przemyśleniami z różnych dziedzin. Będzie trochę o stosunkach międzynarodowych, o dziennikarstwie, o kulturze i o historii. Będę pisać o sporcie i o naszej przyrodzie. Czasem zrecenzuję ciekawą książkę. Nie będzie partyjniactwa i doktrynerstwa, bo ich nie lubię. Będę chciał pokazywać wyższość tego, co łączy, od tego, co dzieli.

Maraton Nadziei

12 kwietnia to dzień wielu rocznic. Tego dnia w 1606 roku Union Jack stał się wspólną flagą Anglii i Szkocji. W 1609 roku Niderlandy odzyskały niepodległość, a w 1633 roku rozpoczął się słynny proces Galileusza. Tego dnia w 1941 roku Niemcy wkroczyli do Belgradu. 12 kwietnia 1961 roku Jurij Gagarin jako pierwszy człowiek odbył lot kosmiczny, a w 1992 roku pod Paryżem otwarty został Disneyland. Ja chcę wspomnieć o rocznicy wydarzenia mało w Polsce znanego, a niezwykle ważnego, może nawet ważniejszego od wszystkich wyżej wymienionych. Chcę przypomnieć inicjatywę i postać niezwykłego bohatera, którego legenda również urodziła się 12 kwietnia. Do czasu zainicjowanego przez siebie przedsięwzięcia, którego notabene nie ukończył, mało kto w ogóle o nim słyszał.

Terrence Stanley Fox urodził się w 1958 roku, zmarł niemal 23 lata później. Był młodym, pełnym nadziei i planów chłopakiem, uznanym pod koniec życia i po śmierci za jednego z największych bohaterów narodowych Kanady. Student i sportowiec, który tuż po wejściu w dorosłość miał pecha dowiedzieć się, że na skutek postępującej choroby nowotworowej musi mieć amputowaną nogę 15 cm powyżej kolana, a jego życie już zawsze będzie determinowane przez tę chorobę. Nie załamał się jednak. Dzień przed operacją przeczytał artykuł o Dicku Traumie, który mimo utraty nogi przebiegł maraton w Nowym Jorku. Gdy Terry wstał po amputacji i rozpoczął długą i żmudną rehabilitację, w jego głowie urodził się pomysł zorganizowania najbardziej niezwykłego biegu nie tylko w historii Kanady, ale wręcz świata. Tak urodził się przyszły sportowiec – celebryta i heroiczny bohater, który swój strach, wysiłek, determinację i niewyobrażalne cierpienie przekuł na upowszechnienie świadomości istnienia choroby nowotworowej i konieczności podjęcia z nią walki. A także na to, że mimo zagrożenia można dalej żyć, jak prawdziwy człowiek z krwi i kości, dla którego straszna choroba nie jest ograniczeniem, które uniemożliwiałoby stworzenie czegoś dobrego i niezwykle potrzebnego dla wielu innych ludzi.

Terry Fox postanowił, że mimo braku nogi przebiegnie w poprzek Kanadę, od Atlantyku po Pacyfik, a podczas biegu będzie zbierać pieniądze na fundusz walki z nowotworami. Szacował, że bieg będzie trwać około pół roku, a on zbierze po 1 dolarze od każdego mieszkańca Kanady na walkę z chorobą (czyli w sumie 24 mln dolarów). Przygotowywał się do biegu przez kilkanaście miesięcy wiedząc, że żaden ból i cierpienie podczas przygotowań nie będą nawet porównywalne z tym, co czeka go na tej 8000 km trasie.

Terry nie miał nogi, więc jego bieg był de facto czymś innym niż to, co powszechnie uważane jest za bieg. Jego proteza była prymitywna, co wyrażało się m.in. tym, że sprężyny w niej pracowały w innym tempie, niż trwał czas kroku wykonywanego zdrową nogą. Terry musiał więc skoordynować pracę zdrowej nogi z protezą nałożoną na drugą kończynę. Skutkowało to dodatkowym bólem, uciskiem na kości, ranami i odgnieceniami. Terry nie miał też środków na zrealizowanie swojego pomysłu. Brakowało mu samochodu, odpowiedniego wyposażenia, zapasowych protez, nawet sportowego obuwia. Chociaż z definicji odrzucał propozycje komercyjne, które zamazywałyby główne przesłanie planowanego biegu, to udało mu się zdobyć samochód, benzynę i buty. I tak, mimo rozlicznych niedogodności organizacyjnych, logistycznych i zdrowotnych, podjął próbę.

Marathon of Hope – Maraton Nadziei rozpoczął 12 kwietnia 1980 roku w St. John’s na Nowej Fundlandii od symbolicznego zanurzenia protezy nogi w wodach Atlantyku i napełnienia baniaka, który Terry zamierzał przetransportować i wylać na zakończenie biegu w wodach Pacyfiku. Pierwszy etap biegu był jednak nadspodziewanie trudny i zniechęcający. Przeszkadzała nie tylko śnieżna i wietrzna pogoda, ale też chłodne przyjęcie miejscowej ludności, z jakim spotykał się na trasie. W prowincji Quebec pojawił się nowy problem – językowy (Quebec jest jedyną francuskojęzyczną prowincją Kanady). Nadzieję przywrócili mu mieszkańcy 10-tysięcznego Port aux Basques, którzy wręczyli mu czek na kwotę 10 tysięcy dolarów (po 1 dolarze od każdego mieszkańca miasta).



Początkowa obojętność mieszkańców Kanady zmieniała się jednak wraz z upływem czasu. Publiczne zainteresowanie biegiem Terry’ego Foxa zaczęło wzrastać na tyle szybko, że konieczna stała się policyjna eskorta. Ludzie ustawiali się na poboczu drogi, by wspierać i kibicować Terry’emu. W Ottawie niezwykłego sportowca przyjął premier Kanady Pierre Trudeau (ojciec obecnego premiera Justina Trudeau). Na meczu NFL poproszony został o wykonanie otwierającego kopnięcia. 1 lipca 1980 roku, w dniu święta narodowego Kanady, Terry’emu Foxowi towarzyszył podczas biegu gwiazdor klubu hokejowego Toronto Maple Leafs Darryl G. Sittler. Były hokeista Boston Bruins i Chicago Black Hawks Bobby Orr wręczył mu czek na 25 tysięcy dolarów. Łączne datki Kanadyjczyków tylko tego dnia osiągnęły wartość 100 tysięcy dolarów. Kanadyjskie Towarzystwo Nowotworowe coraz częściej prosiło Terry’ego o publiczne wystąpienia, by popularyzować ideę walki z rakiem. Ten chętnie się zgadzał, chociaż potęgowało to problemy zdrowotne i ogólne wyczerpanie biegacza.

Terry przebiegł ze wschodu na zachód 5375 km w ciągu kolejnych 143 dni. Dziennie starał się przebiec dystans maratonu. 1 września 1980 roku w okolicach Thunder Bay w zachodnim Ontario, po przebiegnięciu 2/3 trasy, na skutek problemów z oddychaniem i stwierdzonych przerzutów do płuc, został zmuszony do przerwania biegu i odwieziony do szpitala. Do dnia przerwania biegu zebrał 1,7 miliona dolarów. W kwietniu 1981 roku, rok po wyruszeniu na trasę, na koncie funduszu Terry’ego Foxa znajdowała się już kwota 23 milionów dolarów. Terry wciąż walczył - publicznie obiecał, że będzie kontynuować bieg po zakończeniu terapii. Robił, co mógł, ale na trasę już nie wrócił. 28 czerwca 1981 roku heroiczna walka Terry’ego Foxa ostatecznie dobiegła końca.

„Show must go on!” (przedstawienie musi trwać) – śpiewał w ostatnim przeboju naznaczony śmiertelną chorobą lider Queen Freddie Mercury. Dekadę wcześniej publicznie to samo mówił Terry Fox: „Nawet jeśli ja nie ukończę (biegu), inni muszą biec dalej. To musi trwać dalej, nawet beze mnie”. Szczególnie zależało mu na losie dzieci, co często podkreślał w wystąpieniach. Rod Steward napisał dla Terry’ego Foxa piosenkę „Never Give Up on a Dream”. I ten bieg za marzeniem wciąż trwa. Co roku na całym świecie, także w Warszawie, organizowane są Terry Fox Runs – biegi i marsze na różne dystanse, podczas których zbierane są pieniądze na badania nad chorobami nowotworowymi. A legenda Terry’ego Foxa wciąż działa. Terry liczył na 24 miliony dolarów. Do tej pory zebrano już dwudziestokrotność tej sumy - ponad 500 milionów dolarów. Kwota ta stale rośnie.



Maraton Nadziei stał się symbolem niezłomności charakteru, determinacji w walce z rakiem, inspiracją do podjęcia starań o znalezienie na niego skutecznego leku, niezgody na traktowanie osób chorych jako inne, mniej ważne. Otworzył oczy na potrzeby ludzi chorych, ale przecież takich samych, jak zdrowe. Z Kanady uczynił światowego prekursora badań nad chorobami nowotworowymi, a z Terry’ego Foxa legendę, patrona fundacji, ulic, szkół, przedsięwzięć ukierunkowanych na walkę z rakiem, a nawet dwóch filmów fabularnych. Maraton Nadziei stał się początkiem i inspiracją dla inicjatyw naukowych i społecznych, dzięki którym badania nad nowotworami znacząco przyspieszyły, a uleczalność choroby nowotworowej na całym świecie znacznie wzrosła. Terry znalazł też naśladowców , m.in. Steve’a Fonyo, który – również po amputacji nogi – w latach 1984-1985 przebiegł Kanadę ze wschodu na zachód, szczęśliwie dotarł do Pacyfiku i zebrał kwotę ponad 13 milionów dolarów, którą przeznaczył na dalsze badania. Matka Terry’ego Foxa wnosiła na stadion flagę olimpijską w czasie uroczystości otwarcia igrzysk olimpijskich w Vancouver w 2010 roku. A sam Terry Fox, chociaż od dawna nie żyje, wciąż ratuje życie innym ludziom. Bo daje im nadzieję, szansę na to, że zostaną wyleczeni. Bez niego nie mieliby ani szansy, ani nawet nadziei.




Korzystałem z:
Scrivener L., Terry Fox: His Story, Toronto 2000
Terry Fox - Inspiration of 8000 km Across Canada expedition [ENG] - https://www.youtube.com/watch?v=CeI7GhzSVTM
The Terry Fox Story (1983) - https://www.youtube.com/watch?v=PPcXMg3E9KQ
Trottier M., Terry Fox: A Story of Hope, 2005
Tronina M., Maraton Nadziei, Bieganie, czerwiec 2011
Trwa ładowanie komentarzy...