O autorze
Od kilkunastu lat zajmuję się zagadnieniami związanymi z funkcjonowaniem państw i społeczeństw, a także zachodzącymi między nimi relacjami. Napisałem na te tematy dwie książki (jedną z kolegą) i kilkadziesiąt artykułów.

Ten blog powstał po to, aby móc podzielić się informacjami i przemyśleniami z różnych dziedzin. Będzie trochę o stosunkach międzynarodowych, o dziennikarstwie, o kulturze i o historii. Będę pisać o sporcie i o naszej przyrodzie. Czasem zrecenzuję ciekawą książkę. Nie będzie partyjniactwa i doktrynerstwa, bo ich nie lubię. Będę chciał pokazywać wyższość tego, co łączy, od tego, co dzieli.

Wakacyjnie o polskim sporcie

Coś dobrego pojawiło się w ostatnich latach w polskim sporcie. Doskonała olimpiada w Soczi, szczypiorniści, lekkoatleci, świetni siatkarze, koszykarze, kolarze i piłkarze. Widać waleczność, walkę, determinację i zaangażowanie. Jest hart ducha, gdy nie idzie, zniknęły gdzieś tumiwisizm i bylejakość. Już za chwilę olimpiada w Rio i szansa na kolejne sportowe wzruszenia i emocje. A może pójdzie za tym coś więcej?

Polscy lekkoatleci po raz pierwszy w historii wygrali klasyfikację medalową Mistrzostw Europy w Amsterdamie, zdobywając 12 medali, w tym 6 złotych.
Piłkarze rozegrali w czerwcu udane Mistrzostwa Europy – wygrali dwa mecze, zremisowali trzy, w tym z aktualnym mistrzem świata i nowym mistrzem Europy. Odpadli z rozgrywek na skutek jednego niestrzelonego karnego, de facto nie przegrali żadnego spotkania, chociaż grali z uznanymi markami. Osiągnęli turniejowy sukces, porównywalny do piłkarskich osiągnięć sprzed ćwierćwiecza, a nawet jeszcze wcześniejszych.
Na turnieju kwalifikacyjnym w Tokio siatkarze grali mecz z Francją, aktualnym mistrzem Europy. Przygrywali dwoma setami, obronili kilka piłek meczowych, wygrali trzeciego seta na przewagi, dołożyli dwa następne sety i wygrali cały mecz. Turniej zakończyli kwalifikacją na olimpiadę w Rio.
Piłkarze ręczni Vive przegrywali finał Ligi Mistrzów dziewięcioma bramkami, ale doprowadzili w kilka minut do wyrównania, wygrali mecz po dogrywce i karnych, i osiągnęli największy klubowy sukces w historii polskiego szczypiorniaka.


Przykłady można mnożyć. Wszystkie one składają się jednak na dwa zasadnicze wnioski. Po pierwsze, zmieniło się nastawienie polskich sportowców do wykonywanej pracy. Zmieniło się na dobre. Polacy walczą, szarpią, starają się i osiągają sukcesy. Jak przegrywają, to po walce. Nierzadko w heroicznych, dramatycznych okolicznościach. Po drugie, zaczęliśmy odnosić sukcesy w grach zespołowych. Nie zdarzało się, aby powtarzalnie wygrywali siatkarze, szczypiorniści czy piłkarze i metodycznie sięgali po laury na imprezach rangi mistrzowskiej. Z tego wynika, że trenerzy wydobyli z tych zespołów coś, co zdarzało się dotychczas rzadko i epizodycznie. Wydobyli wartość dodaną wynikającą z faktu współpracy, wzajemnego wspierania się zawodników, determinacji do osiągnięcia wspólnym wysiłkiem wymarzonego sukcesu.

Już za chwilę olimpiada w Rio i szansa na kolejne sportowe wzruszenia i emocje. Oby było ich jak najwięcej. Bo sportowe sukcesy przekładają się nie tylko na wspólne przeżywanie radości przez kibiców. To też silny bodziec do rozwoju kapitału społecznego: podnoszenia poziomu wzajemnego zaufania, bardziej życzliwego odnoszenia się do siebie nawzajem, a także do podejmowania zespołowej współpracy, skoordynowanego wysiłku dla wspólnej korzyści. To wartości obecnie nie do przecenienia.
Trwa ładowanie komentarzy...