EUROrzeczywistość

Zaczynają się mistrzostwa Europy w piłce nożnej we Francji EURO 2016. Po raz pierwszy uczestniczą w nich aż 24 reprezentacje. My gramy na EURO po raz trzeci, czekamy na historyczne pierwsze zwycięstwo i awans z grupy. Chociaż długo wydawało się, że to najpoważniejsze oczekiwania, które dotyczą tych rozgrywek, to gra idzie o rzeczy znacznie poważniejsze. Już wiemy, że niezależnie od wyniku mistrzostw, zakończą się one finałowym meczem w nowej, innej rzeczywistości. Czy lepszej? Na pewno bardziej nieprzewidywalnej.

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej to pierwsza z tegorocznych wielkich imprez, skupiających uwagę świata. Polska już w lipcu, obok szczytu NATO w Warszawie, gościć będzie uczestników Światowych Dni Młodzieży, którzy przybędą na spotkanie z papieżem Franciszkiem. W sierpniu odbędą się też letnie igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Są to wielkie przedsięwzięcia, które jednak nie odbywają się w próżni. Wymagają olbrzymich przygotowań, mobilizacji służb porządku publicznego, a także wojska i pojedynczych obywateli. Odbywają się w świecie, który przez wiele lat stwarzał wrażenie dość spokojnego, bogatego, w swojej masie postępowego i tolerancyjnego. Polityczna stabilizacja w Europie sprawiała, że to rozgrywki sportowe rodziły najwięcej emocji, zdrowego ducha konkurencji i rywalizacji. Jednak czasy zmieniły się. W bezpośrednim sąsiedztwie Starego Kontynentu rozgrywają się konflikty zbrojne i dramaty ludzkie. Europa stała się miejscem zdecydowanie mniej bezpiecznym, niż jeszcze kilka lat temu i nie może już pozwolić sobie na luksus romantycznego, beztroskiego kibicowania.



Francuskie mistrzostwa zaplanowane zostały w bardzo niepewnym czasie i bardzo złożonych okolicznościach. W kraju uznanym za obszar podwyższonego ryzyka związanego z wysokim prawdopodobieństwem wystąpienia aktów terrorystycznych. W czasie, gdy za progiem piłkarskich stadionów stoi widmo ataków terrorystów-samobójców, nierozwiązany problem uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu, kryzys na Ukrainie i agresywna polityka rosyjska w regionie, a także Brexit, który – jeśli się wydarzy – uczyni Unię Europejską czymś zupełnie innym od tego, co znamy obecnie. Wreszcie, turniej EURO 2016 zakończy się w czasie, gdy na warszawskim szczycie NATO będą zapadać ważne i dalekosiężne decyzje, jak sprostać najpoważniejszym wyzwaniom dla bezpieczeństwa obszaru euroatlantyckiego od lat.

Problemy Unii są duże: jej pasywność, reaktywność, zbiurokratyzowanie, słabość planowania w długiej perspektywie czasowej, brak inicjatywy i słabe zdolności do przejmowania kontroli nad rozwojem sytuacji bezpieczeństwa w bezpośrednim sąsiedztwie. Zniechęcają one nie tylko Brytyjczyków do dalszego w nią inwestowania. Dlatego Brexit może nie tylko uczynić Unię mniejszą i słabszą, zakwestionować główne kierunki integracji europejskiej, ale – w skrajnym scenariuszu - może też podważyć legitymizację projektu europejskiego jako całości i – w konsekwencji – zainicjować jej faktyczną dekompozycję. Rezultatem rozpadu Unii jako takiej może być nasilenie postaw izolacjonistycznych w Europie, a także nacjonalizmów, ksenofobii, niechęci lub wręcz wrogości do wszystkiego, co obce i napływowe. A także wzrost roli Rosji, która tylko czeka na to, by na nowo rozłożyć karty na europejskim stole.

Co w zamian? Unia ograniczona do strefy wolnego handlu, ale pozbawiona tego szczególnego pierwiastka cywilizacyjno-kulturowego, który przyciągał tak wiele państw, przyczynił do dekompozycji dwubiegunowego podziału świata i cywilizacyjnego skoku naszej części kontynentu? A może unia oparta dla grze wielkich mocarstw, odcinająca się od problemów państw mniejszych, kłótliwych, wewnętrznie rozedrganych? Unia o aspiracjach gracza globalnego, czy ledwie regionalna? Unia jako wspólnota wartości i interesów, czy też jako taka skrzynka z narzędziami używanymi jedynie wtedy, gdy są one potrzebne? Nie wiemy, jaka będzie przyszła unia, w jakim stopniu i zakresie będzie opierać się na tożsamości tej starej, ani jakie może być w niej miejsce Polski. Jednak wiemy, że w razie upadku obecnej Unii, przyszła kompozycja Europy będzie mniej korzystna z punktu widzenia warunków realizacji interesów Polski. I że znów może nam grozić to, co było zmorą dawnych czasów, gdy decyzje o losach Polski podejmowane były ponad naszymi głowami. Nowa unia – pod taką czy inną nazwą i jakakolwiek by ona nie była – oparta będzie na poczuciu zawodu, klęski najważniejszego wspólnego europejskiego projektu, na zadrach nieufności i wzajemnych uprzedzeń, wyzbyta naiwności. Oparta będzie na przekonaniu, że nie warto inwestować w solidaryzm i wartości europejskie, bo liczą się jedynie własne egoistycznie rozumiane interesy.

Także szczyt NATO w Warszawie będzie miał szczególny charakter. Będzie to najważniejsze spotkanie przywódców Sojuszu w ostatnich latach, ciężarem gatunkowym przewyższające wcześniejsze spotkania. Sojusznicy dostrzegli, że zmiany w środowisku bezpieczeństwa, spowodowane konfrontacyjną postawą Rosji, ujawnioną w czasie agresji na Ukrainę, a także wojną i kryzysem uchodźczym na Południu, są jakościowo znaczące i trwałe. Że strategiczne zmiany warunków bezpieczeństwa mają charakter nieodwracalny. To musi generować problem strategicznej, długofalowej adaptacji Sojuszu do przyszłych zmian w środowisku bezpieczeństwa. Istotne jest, aby była to adaptacja wspólna i zdecydowana, solidarna i niepozorowana, stała i skutecznie odstraszająca potencjalnego agresora.

Cztery lata temu mistrzostwa Europy w piłce nożnej odbywały się w Polsce i na Ukrainie. Dziś oba nasze kraje znalazły się na dwóch różnych biegunach europejskiej polityki. Polska będzie gościć najważniejszych przywódców państw i rządów NATO. Ukraina walczy o utrzymanie swojej integralności, suwerenności i narodowej tożsamości. To pokazuje, że pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt to nie są wartości abstrakcyjne, pewne, dane raz na zawsze. Że nie żyjemy w rzeczywistości obrazkowej, ale takiej, która pewnego dnia może zejść z ekranu komputera i strzelić prosto w okno. Dlatego trzeba te wartości zawczasu doceniać, umieć i móc wspólnie ich bronić i je rozwijać.
Trwa ładowanie komentarzy...